piątek, 5 kwietnia 2013

"...a więc tak pachnie Londyn"

   Szłam z niebieskookim blondynem za rękę przez piękny,zielony park,w którym bawiły się dzieci...Spojrzałam na dziewczynkę,miała długie brązowe włosy,które zdobiły dwie fioletowe kokardki,była strasznie podobna do chłopaka który mi towarzyszył, a za razem też do mnie - duże lazurowe oczy,brązowe włosy,szczupła i wysoka jak na swój wiek,chodź wyglądała na ok.5 lat.Gdy spostrzegła , że od dłuższego czasu się jej przyglądam,uśmiechnęła się do mnie szeroko,pokazując swoje krzywe ząbki. Odwzajemniłam uśmiech.W pewnym momencie podszedł do niej niebieskooki,wziął ją na ręce i ucałował jej różowy policzek.Dziewczynka uśmiechnęła się do niego i powiedziała : 
-Kocham Cię,tatusiu. 
      Ten sen był taki realistyczny,chłopak z którym trzymałam się za rękę był taki - idealny ? . Tak,to dobre określenie do niego,był po prostu chłopakiem z moich marzeń,był tym jedynym - takie miałam wrażenia po śnie.Spojrzałam na zegarek,który wskazywał 09:19 - "Przez ten sen,całkiem zapomniałam o moim marnym życiu"-pomyślałam.Wstałam z łóżka,wsuwając moje stopy w ciepłe,puszyste kapciuszki,następnie podeszłam do komody,przejrzałam moje ciuchy i szybko skompletowałam ubiór na dziś.Weszłam do łazienki,stanęłam przed lustrem i rozpoczęłam poranną toaletę,umyłam zęby,rozczesałam włosy i ubrałam się w wcześniej przygotowany zestaw.Zadowolona ze swojego wyglądu,udałam się do kuchni,w której skonsumowałam śniadanie.Patrzałam się tempo w mój telefon,zadzwonić ? nie zadzwonić ? - nie mogłam się zdecydować.Jednak po długich namysłach wykręciłam numer do mojej przyjaciółki.Jeden sygnał ... drugi ...
-Halo ? - powiedziała
-Cześć,wiem że to nie rozmowa na telefon,ale muszę Ci to powiedzieć-zaczęłam
-No...Więc mów - odpowiedziała
-Posłuchaj,ja już mam wszystkiego dość,mam dość moich rodziców,którzy próbują ze mnie zrobić idealną córkę,posłuchaj mnie teraz uważnie : mam dość dużą sumę zaoszczędzonych pieniędzy,kupimy bilety do Londynu,i tam zamieszkamy.Ja już po prostu nie daje rady,rozumiesz? - skwitowałam
- ...
-Nie martw się,jak na pierwsze dni starczy nam pieniędzy,zaraz po przyjeździe zaczniemy szukać pracy,chodź by w kawiarni ! Gdy będziemy na miejscu,udamy się do hotelu,w którym się zatrzymamy,na drugi dzień wynajmiemy jakieś tanie mieszkanie , wchodzisz w to ? - zapytałam z nadzieją.
-Wchodzę w to - odpowiedziała pewnie. Na mojej twarzy mimowolnie zagościł uśmiech ... "Jest nadzieja"-pomyślałam.
-No więc posłuchaj,sprawdziłam w internecie,i najbliższy lot mamy o 18:00 , więc zacznij się pakować i o 16:00 bądź u mnie,rozumiesz?
-Jasne,do zobaczenia - odpowiedziała.
    Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i popędziłam do mojego pokoju,wyjęłam z pod łóżka ogromną fioletową walizkę,do której zaczęłam układać starannie poskładane ubrania.Do bocznych kieszonek zapakowałam resztę niezbędnych rzeczy np.ładowarkę do telefonu,słuchawki itd. Po godzinie skończyłam pakowanie,i zadzwoniłam do firmy przewożącej meble itd. Resztę moich rzeczy (zdjęcia itd.) zostaną dowiezione do Londynu 3 dni po mojej przeprowadzce. Napisałam do rodziców list pożegnalny i byłam gotowa. Wszystkie moje oszczędności zapakowałam do białej koperty.Spojrzałam na zegarek : 15:47 , "zaraz przyjdzie Henzai" - pomyślałam . Obeszłam cały dom , tak jakbym widziała ostatni raz,zrobiło mi się smutno, bo w końcu to tu spędziłam połowę mojego życia.Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi,pospiesznie udałam się je otworzyć,tak jak myślałam..Henzai.Przez kolejną godzinę odznaczałyśmy rzeczy,które mamy,aby niczego nie zapomnieć,następnie zadzwoniłam po taksówkę.Po nie długim czasie usłyszałam klakson samochodu,spojrzałam na przyjaciółkę,a ona się lekko uśmiechnęła.
-Już czas - powiedziała .
  Włożyłyśmy na stopy nasze trampki,i założyłyśmy bluzy,w razie gdyby było nam zimno.Ostatni raz spojrzałam się na mój stary dom...tyle wspomnień.Kierowca zapakował nasze walizki to bagażnika i kazał wsiadać do auta.Wykonałyśmy jego polecenie.Podczas drogi na lotnisko,nie odzywałyśmy się do siebie słowem.Moje oczy dostrzegły nasz cel - lotnisko.Wysiadając z samochodu,zapłaciłam za kurs i odebrałyśmy nasze walizki.Następnie udałyśmy się do kasy,i zakupiłyśmy 2 bilety do Londynu.Czekała nas jeszcze odprawa i lot ... wsiadając do samolotu powiedziałam cicho "Czyli to już koniec ? Żegnaj Polsko" - jedna łza spłynęła po moim policzku,lecz szybko ją otarłam.Weszłyśmy do machiny zwanej "samolotem" i zajęłyśmy nasze miejsca.Moja przyjaciółka wyglądała na smutną,przytuliłam ją do siebie i powiedziałam:
-Nie martw się,wszystko będzie dobrze.Dziękuje Ci,że jedziesz ze mną,jestem Ci bardzo wdzięczna.
-Nie ma za co,od tego ma się przyjaciół - odpowiedziała i uśmiechnęła się szeroko do mnie.
  Z mojej torebki wyjęłam komórkę,do której podłączyłam słuchawki,które następnie zostały włożone do moich uszu.Puściłam muzykę i zaraz po tym odpłynęłam w Krainę Morfeusza.Mój sen przerwała przyjaciółka oznajmiając że zaraz koniec lotu i mam zapiąć pasy - tak też zrobiłam.Poczułam lekkie wstrząsy , a następnie usłyszałam głos mężczyzny z głośników "Dziękujemy za wybranie naszej linii lotniczej,staraliśmy się zapewnić państwu jak najwygodniejszy lot,życzymy miłego pobytu w Londynie,a teraz prosimy udać się do wyjścia" . - Wstałyśmy z naszych foteli i jak reszta pasażerów udałyśmy się do wyjścia. Poczułam świeże powietrze " A więc tak pachnie Londyn " - pomyślałam.
______________________________________________________
Mamy już pierwszy rozdział . :) Nie długo powinien pojawić się kolejny .
   CZYTASZ=KOMENTUJESZ  

3 komentarze:

  1. Zajebiste. ; * Ja tu jutro widzę drugi ! Będę Cię męczyć ! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisty, czekam na nexta i zapraszam do mnie, bo dodałam kolejny rozdział :D :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń