-Halo?-powiedziałam do słuchawki dzwoniącego telefonu.
-Dzień Dobry,dzwonię ze szpitala.Chciałem poinformować Panią,że pani narzeczony Harry Styles miał ciężki wypadek samochodowy.Chłopak obecnie jest w śpiączce i walczy o życie,jego stan jest tragiczny,prosimy o jak najszybszy przyjazd do Londyńskiego szpitala na Steet24.Resztę informacji dowie się pani na recepcji - oznajmił mi lekarz.
Wydawało mi się,że moje serce stanęło.Do oczu napłynęły mi łzy,nie mogłam oddychać-po prostu zamarłam.Po chwili otrząsnęłam się i taksówką udałam pod adres który podał mi lekarz.Pędem wbiegłam do szpitala zahaczając o recepcję,w której kobieta pokierowała mnie do sali Harrego.
-Harry?-powiedziałam ze łzami w oczach na widok poobijanego chłopaka.
*4MIESIĄCE PÓŹNIEJ*
Siedziałam przy łóżku Harrego dniami i nocami,lekarze nie dawali mu szans na przeżycie i normalne funkcjonowanie jednak ja nie dawałam za wygraną.Kolejny dzień męki - siedziałam przy łóżku ukochanego trzymając jego ciepłą dłoń.Nagle poczułam że jego palce delikatnie drgnęły a po chwili zaczął powoli ruszać dłonią.
-[T.I] - wymamrotał cicho,po otworzeniu powiek.
-Boże,Harry! Ty żyjesz- rzuciłam mu się na szyję.Płakałam ze szczęścia,nie mogłam uwierzyć w to,że się obudził - po takim czasie...
-[T.I],pocałuj mnie - wyszeptał
-Co?-zapytałam
-Pocałuj mnie,proszę-powtórzył.
Przybliżyłam moją twarz,jego twarzy,po czym złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.Znów mogłam poczuć ich smak,ich ciepło-tak bardzo mi tego brakowało.
-[T.I],kocham Cie,pamiętaj o mnie na zawsze,bądź szczęśliwa,obiecaj - powiedział trzymając moją dłoń.
-Harry..nie rozumiem
-Po prostu obiecaj-powtórzył patrząc na mnie zielonymi tęczówkami
-Obiecuje..ale o c-nie dokończyłam ponieważ usłyszałam pisk.Spojrzałam na ekran monitora,który wskazywał bicie serca Harrego.Pojawiła się tam długa,prosta kreska .... Zaczęłam krzyczeć,błagać o pomoc,po chwili do sali wbiegło kilku lekarzy,wyprosili mnie na zewnątrz i kazali czekać na informacje.
Siedziałam zapłakana na jednym z szpitalnych krzeseł.Z sali wyszedł lekarz,podszedł do mnie po czym powiedział : -Przykro mi,straciliśmy go.Robiliśmy co się da,jednak był za słaby. Do moich oczu napłynęła fala łez których nie powstrzymywałam. TO KONIEC,UMARŁ ... UMARŁ I NIE WRÓCI ..
________________________________________________________
No więc to jest mój imagin który wymyśliłam również na wychowawczej xD jak wam się podoba? Wiem,że nie jest ciekawy ani długi ale to mój pierwszy imagin więc proszę o wyrozumiałość.Liczę na szczere komentarze ! ;]
HoranowaN
*.* dawaj następnego imagina :P albo rozdział :**
OdpowiedzUsuńJaki smutaśny :(
OdpowiedzUsuńFajny imagin. Taki smutny, ale bardzo fajny. :)
OdpowiedzUsuńNatala dziękuje przez ciebie znowu się potyczałam tak jak czytałam go na matmie :) Ale imagin boski <3
OdpowiedzUsuń